Posted by: | December 21st, 2011 |
Połączenie platformy N z Cyfrą+ oraz pośredni udział mniejszościowy dla grupy Canal+ w TVN - to bilans kilkumiesięcznych negocjacji między Grupą ITI i francuskim koncernem Vivendi.submit comment
Połączenie platformy N z Cyfrą+ oraz pośredni udział mniejszościowy dla grupy Canal+ w TVN - to bilans kilkumiesięcznych negocjacji między Grupą ITI i francuskim koncernem Vivendi.
Połączenie platformy N z Cyfrą+ oraz pośredni udział mniejszościowy dla grupy Canal+ w TVN - to bilans kilkumiesięcznych negocjacji między Grupą ITI i francuskim koncernem Vivendi.
Nowe porozumienie z TP, którego efektem będą nowe światłowody i walka z nieuczciwymi usługami internetowymi. To tylko niektóre zadania dla UKE na najbliższe lata - przekonuje Anna Streżyńska, prezes Urzędu
Przestał także być członkiem zarządu Grupy Onet - poinformował TVN we wtorek w komunikacie. Jednocześnie zrezygnował też z pełnienia swoich funkcji w Komitecie Wykonawczym Grupy ITI
- Nikt mnie nie "przerzucił" do resortu administracji i cyfryzacji. Wziąłem na siebie to zadanie w przekonaniu, że moja praca może się komuś przydać - zaznaczał minister Michał Boni na poniedziałkowym spotkaniu w Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat
Komorowski 53,1%, Kaczyński 46,9%, frekwencja 56,2%. Pierwsze sondaże powyborcze w dniu wczorajszym o godzinie 20.00 nie pozostawiły złudzeń: drugą turę wyborów prezydenckich wygrał kandydat Platformy Obywatelskiej, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Dziś, 12 godzin później, wyniki już niemal oficjalne były bardzo podobne: Komorowski uzyskał 52, 63% głosów, Kaczyński 47,37% przy frekwencji 55%. Na Komorowskiego zagłosowało 8.343.768 osób, na Jarosława Kaczyńskiego zaś 7.510.735 wyborców. Polacy za granicą opowiedzieli się za Komorowskim: w Belgii, Szkocji, Czechach, Włoszech i Niemczech. W USA tradycyjnie już wygrał kandydat związany ze środowiskiem radiomaryjnym, ale ten elektorat prochu już nie wymyśli. Polski wyborca na Ukrainie, Białorusi i Litwie opowiedział się za Komorowskim, podobnie jak w Anglii. Mimo wszystko było ciekawie, gdyż po ogłoszeniu wstępnych sondażowych wyników wydawać się mogło, że zwycięstwo jest pewne. A tymczasem
Telekomunikacyjny gigant zmienia nazwę na Orange. Prawdopodobnie już w pierwszej połowie przyszłego roku całkowicie zniknie nazwa i logo Telekomunikacja Polska.
Zakończyły się wybory prezydenckie. Zwycięzcą okazał się Bronisław Komorowski. Jednakże różnica między kandydatem Platformy Obywatelskiej, a Jarosławem Kaczyńskim była niewielka i w zależności od sondażu, wahała się w granicach od 2 do 6%. Ostatecznie, osiągnęła ona wynik 5%. Obrazuje to, iż polskie społeczeństwo nadal jest podzielone. Zgodnie z linią podziału ustaloną w 2005 roku między Polskę liberalną a Polskę solidarną. Czy nowy prezydent stanie się prezydentem wszystkich Polaków i czy Polacy uwierzą w nowego prezydenta?
Saudyjski miliarder, książę Alwalid bin Talal poinformował w poniedziałek, że on sam i jego firma inwestycyjna Kingdom Holding Company zainwestują 300 mln dol. w portal społecznościowy Twitter
Zmieniać, nie zmieniać, jeśli zmieniać to co konkretnie i w jakim kierunku zmiany mają prowadzić oto pytania, które raz na jakiś czas wyławiają się w perspektywie zmiany konstytucji a będąc precyzyjnym zmiany tych zapisów, które regulują pozycję i zakres kompetencji poszczególnych organów władzy państwowej. Szkoda tylko, że projekty zmian rodzą się ni z stąd ni z owąd dopiero wtedy, gdy większość parlamentarna a co za tym idzie rząd oraz prezydent pochodzą z różnych obozów politycznych. A to właśnie jest pierwszy stopień do piekła bo najważniejszy akt prawny jakim jest konstytucja nie może być zmieniany pod wpływem chwili, niejako z dnia na dzień. Dlatego pytaniem fundamentalnym jakie trzeba postawić jest to, czy aby te zmiany w ukształtowaniu wzajemnych relacji na poziomie prezydent premier były rzeczywiście niezbędne?
Za nami wybory prezydenckie, które zakończyły się zwycięstwem kandydata Platformy Obywatelskiej Bronisława Komorowskiego. Został on wybrany na kolejnego prezydenta kraju. Obecny prezydent elekt postrzegany był i zapewne będzie, jako człowiek o poglądach konserwatywnych, nie domagający się wpływów i władzy w partii, w której do tej pory pełnił marginalną rolę. Platforma z pewnością nie zakładała, że to właśnie Komorowski będzie jej przedstawicielem do najwyższego urzędu w państwie. Po słabej kampanii, kilku poważniejszych i mniej poważnych wpadkach, został on wybrany na prezydenta. Prezydenta, który w polskiej polityce nie odgrywa znaczącej roli, realna władza jest przede wszystkim w rządzie.
Premier Tusk nie będzie już nigdy darzony przeze mnie szacunkiem . Jakże kontrastują te słowa z wypowiadanymi w trakcie kampanii prezydenckiej o zakończeniu raz na zawsze wojny polsko polskiej. Ich autorem był nie kto inny jak Jarosław Kaczyński, który po tragedii smoleńskiej rzekomo zmienił się o 180 stopni. Poczciwy, spokojny, grzeczny i wręcz flegmatyczny gotów wybaczyć swoim przeciwnikom wyrządzone i domniemane krzywdy. Dobroduszny wujaszek, którego mieli obdarzyć zaufaniem wyborcy gremialnie oddający na niego głos w wyborach prezydenckich. Jak wiemy na grę prezesa Kaczyńskiego i jego sztabowców nabrali się ostatni naiwni, a ci, jak pokazały wyniki wyborów, wcale nie stanowią większości. Ciemny lud tego nie kupi panie Kurski. Ciemny lud to wasi wyborcy, Polacy pokazali, że swój rozum mają, potrafią myśleć, analizować i wyciągać wnioski. Zbigniew Ziobro, zapomniany nieco europoseł PiS stwierdził, że on jako jedyny z politycznej góry partii był przeciwny nowemu wizerunkowi prezesa lansowanemu w mediach. Wizerunkowi. Cała ta szopka a la Kaczyński to polityczny show
Ostatnio dowiedziałem się, że politycy rzadko kiedy postępują nieracjonalnie, niepragmatycznie. Chłodne kalkulacje związane ze sztuką budowania elektoratu opartego na autorytecie, programie, skuteczności czy też zwykłym wizerunku stanowią nieodłączny element uprawiania współczesnej polityki. Śmierć ideologii. Tak można byłoby spuentować powyższe stwierdzenie. Nic bardziej mylnego Nawiązując do artykułu pana Pawła Krysińskiego Jarosław Kaczyński się obudził , chciałbym wyrazić swoją opinię na temat powrotu ostatniego męża prawicy do starej i zużytej retoryki walki, budowania antagonizmów i kontrastów.
Łagodny, koncyliacyjny ton, idea zakończenia wojny polsko polskiej, czyli to, co zapamiętamy z kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego prysnęło niczym bańka mydlana 4 lipca. Wszystkie gesty, starania samego prezesa Kaczyńskiego, a przede wszystkim tandemu Kluzik Rostkowska Poncyliusz poszły na marne. Znów na plan pierwszy wracają politycy kojarzeni od zawsze z językiem politycznej wojny Ziobro, Macierewicz, Brudziński, zaś grupa kreująca kampanię anno domini 2010 rozjechała się na przymusowy urlop.
Pierwszy tydzień prezydenta elekta upłynął na sielance i odbieraniu hołdów i wyrazów uznania pod swoim adresem. Widać jak na dłoni, że sytuacja taka bardzo odpowiada Bronisławowi Komorowskiemu, a on sam znakomicie czuje się w nowej sytuacji. Bezkrytyczne podejście do jego osoby przez składających gratulacje może uśpić w nim czujność i wpędzić w słodkie nieróbstwo, z którego ciężko będzie mu wyjść po zaprzysiężeniu na prezydenta RP. Prezydent elekt, wypełniający obowiązki prezydenta już nie może się doczekać, gdy będzie pełnoprawnym prezydentem.